środa, 15 listopada 2017

nowe

Gdy ponad siedem już lat temu założyłam tego bloga byłam kimś innym. W innym miejscu na świecie, w innym miejscu w głowie, w sercu. Przez te siedem lat zmieniało się wiele. Zmieniło się prawie wszystko. Zmieniłam się ja. Zmieniła się też blogosfera. To już nie jest to miejsce w którym stawiałam pierwsze kroki.  Jak jest teraz każdy widzi. jak było wiedzą Ci, którzy wtedy też zaczynali, a dziś albo trwają dzielnie tworząc w sieci swoje miejsce, albo je już porzucili z różnych względów.
Nie ukrywam, że i ja niejednokrotnie chciałam to zrobić. Zamknąć bloga, zniknąć. Jednak nie potrafiłam. Coś mnie tu trzyma i co jakiś czas przywołuje. Nie pozwala odciąć się zupełnie, zapomnieć o dawnych "achachochachzksiazka", potem o "readplease" (domenę utraciłam czego bardzo mi żal). Lecz achyochyzksiazka i readplease to juz nie ja. To wiele moich słów, wiele moich emocji, wiele moich dni spędzonych na pisaniu tu dla siebie i dla Was. Lecz jak pisałam wyżej - zmieniłam się. Zmieniło się prawie wszystko. Zmieni się więc też blog. Jak?
Otóż nie jestem Wam w stanie jednoznacznie odpowiedzieć. Wiem, że chce pisać już nie tylko o książkach. Zatem będę pisać o ... wszystkim. A o wszystkim chciałam pisać już dawno. Lecz w głowie kołatała mi ciągle myśl, że przecież gdy pisze się o wszystkim to tak naprawdę pisze się o niczym. Naprawdę?
A ile takich blogów o wszystkim czytam? Multum! A ile takich instagramów i stron na facebooku o wszystkim przeglądam? Masę! I czy uważam je za niewartościowe? O nie!
I myślę sobie, że nie tylko przemyśleniami o książkach chcę się z Wami dzielić. Chcę pisać o wszystkim. Wszystkim tym czym jest teraz moje życie. O wszystkim tym co zaprząta w danej chwili moją głowę, do czego ucieka moje serce i czym zajmują się moje ręce. Tak więc przyszła pora na rozszerzenie tematyki bloga, tak jak rozszerzyła się tematyka mojego życia, bo uwierzcie mi przeszłam sporo zmian o których chętnie Wam pewnie tu napiszę.
Tak więc pozostaje mi Was zaprosić do czytania, odwiedzania i komentowania. Dajcie znać, jeśli tu jesteście. Mam nadzieję, że zaakceptujecie zmiany, które tu zajdą i będziecie się cieszyli razem ze mną.
Ps. A wiecie, że na blogu stuknęło przez te siedem lat pół miliona odwiedzin??? Nieźle! :)

4 komentarze:

  1. Dobrze, jest wrócić. Nawet jeśli - tak jak piszesz - to już nie to samo. I to nawet nie kwestia tego, że się starzejemy (ktoś gotowy tak pomyśleć). To po prostu utraciło smak. Wraz z całym tym zamieszaniem.
    Witaj ponownie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, jak dobrze Cię widzieć! I czytać! to fakt, przez te 7 lat blogosfera bardzo się zmieniła (jesteśmy blogowymi równolatkami), my zapewne też, ale dla mnie nadal to najmilsza pasja i choć wielokrotnie miałam myśl, żeby dać już sobie spokój, bo młodzi, bo vlogi, instagramy i relacje na żywo, w czym ja się nie odnajduję, to kurczę! czemu mam rezygnować z czegoś, co uwielbiam? Także piszmy sobie, dla siebie, dla innych i cieszmy się tym blogowaniem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten tekst jest jakby o mnie też :) SkoKę porzuciłam w 2015 roku już bez mozliwości powrotu. Bo tak jak piszesz, to było inne życie i ja inna. Potem stworzyłam kasieklosek (www.kasiaklosek.pl), ale chyba zabrakło mi pomysłu i wytrwalości. Na razie wystarcza mi Instagram, ale ciągle myslę o powrocie do tego nowego bloga. Zobaczymy jak to się skonczy. Tymczasem czekam na Twoje nowe teksty tutaj!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu, podpisuję się pod Twoimi słowami obiema rękami. Należę do tej grupy, która niemalże porzuciła blogowanie, ale z powodów poza-internetowych. A jednocześnie bardzo mi brakuje tego klepania. Od jakiegoś czasu z wielkim trudem przychodzi mi napisać wartościowy (albo chociaż logicznie spójny) tekst o książkach, a jednocześnie wiele mam do opowiedzenia właśnie o całej reszcie mojego życia. Więc na razie z przyjemnością będę śledziła Twoje poczynania na blogu, a kto wie, może przełamię impas i zmałpuję od Ciebie pomysł na rozszerzenie tematyki? Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń